• Wpisów: 99
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 279 dni temu, 00:19
  • Licznik odwiedzin: 1 695 / 388 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
lemon-tree
 
1. Jestem naprawdę słaba w - wszystkim co ma związek z gotowaniem. Serio, żadnego faceta nie przekonam moim menu.
2. W tej chwili chciałabym być w ramionach - nie lubie być przytulana, wolę przytulać.
3. Moja najlepsza pierwsza randka - impreza u niego, na której to pojawiłam się tylko ja. Wiem, wiem. Nie była to zaplanowana randka, ale co się działo.. ;]
4. Opisz siebie w kilku przymiotnikach - uczuciowa i zimna suka, romantyczna i sceptyczna, szalona i rozważna, kreatywna i leniwa.
5. Moja ulubiona książka to - "Czarny Anioł" Mastertona oraz "Mistrz i Małgorzata" (zdziwieni? :)
6. Największy Twój dół (załamanie) - nigdy nie byłam załamana do tego stopnia, żeby myśleć o samobójstwie czy zaliczyć próbę odebrania sobie życia.
7. Opisz Twojego najlepszego przyjaciela w dwóch słowach - w dwóch słowach napisać o TS? Wkurzający i kochany.
8. Ktoś za kim tęsknisz - obecnie czy wogóle? Obecnie to chciałabym mieć przy sobie wszystkich moich ukochanych znajomych. A wogóle to potrzeba mi pewnego kolegi, który to jeszcze nie został przedstawiony na blogu.
9. Powód przez który zerwałaś z ostatnim chłopakiem - głupie, ale znudził mi się.
10. Twoje największe osiągnięcie - pamiętam jak kiedyś dałam w pysk TS. Z reguły nie umiem się nawet porządnie na niego obrazić, więc to był sukces.
11. Opisz w kilku słowach osobę którą najbardziej nie znosisz - bogata koleżanka, która upiera się, że jej status materialny jest przeciętny, po czym pakuje się i jedzie na wakację na Dominikanę.
12. Twoja ulubiona piosenka na tą chwilę to - "Champagne Showers" LMFAO ;D.
13. Kiedy ostatni raz kogoś pocałowałaś - chodzi o siorbu-siorbu czy cmok? Jeśli cmok to przed chwilą, a siorbu siorbu.. jakoś chyba w sobotę.
14. Ulubiony smak lodów - mięta <3
15. Najgorsze słowa jakie ktoś kiedyś powiedział do Ciebie - coś w stylu "Ty nie masz żadnych problemów, więc nie zrozumiesz mojego złamanego serca"
16. Dokończ: ‘Będę Cię kochać jeśli - zobaczysz to, co tak skutecznie ukrywam.
17. Jakie są Twoje plany na przyszłość - praca, praca, praca i studia, studia, studia. A poza tym najebać się w tą sobotę ! <cheers>
18. Zamierzam jutro - trzymać się z dala od domu.
19. Kim chcesz być gdy będziesz starsza? - pracować w poprawczaku i pomóc chociaż jednemu dzieciakowi wyjść na ludzi.
20. Najbardziej żenujący moment w Twoim życiu - o matko.. Jak byłam jeszcze w gimnazjum, byłam z kolegami na piwie. Wchodziłam na dość specyficzny mostek, z którego to zjechałam. Wchodziłam znowu i ponownie gleba. Tym razem z dziurą w spodniach.
21. Co byś zrobiła gdybyś wygrała w totka? - pomyślała, że mafia maczała w tym palce.
22. Opisz chłopaka którego lubisz/kochasz/ który podoba Ci się - za dużo ich ;D.
23. Co najbardziej kochasz w sobie - cycki i oczy. Potem jeszcze włosy, ale wkurzają mnie.
24. Jaki zespół widziałaś na żywo? - Acid Drinkers, Łzy, Ewelina Flinta, Ewa Farna.. Kto tam jeszcze był.. Nie pamiętam
25. Ile dzieci chcesz mieć w przyszłości? - oj dużo, ale na pewno postaram się o bliźnięta.
26. Twój pomysł na idealną randkę - ja i on z piwem w ręku, gdzieś na krańcu świata (czyt. na rampie może być :D)
27. Jestem naprawdę dobra w - pocieszaniu ludzi - tak mi się wydaje oraz rysowaniu, a raczej przerysowywaniu. Kreskówkowe stworki mojego autorstwa nie jedno dziecko ma na ścianie przyklejone.
28. Gdzie byś chciała mieszkać? - gdziekolwiek, byle by z ludźmi, których kocham. Wiem, ckliwie.
30. Co w tej chwili słyszysz? - jakiś komar mi bzyka nad uchem.
31. Jakie są Twoje relacje z rodzeństwem? - dobre, kochamy się, ale nie zawsze to pokazujemy. Chociaż gdy coś się któremuś z moich braci dzieje, przybieram postawe Pudziana i pędzę na pomoc.
32. Największe zmartwienie jakie teraz masz na głowie - chory dziadek, problemy finansowe, samotność, poszukiwanie pracy, zapewnienie sobie szkoły.. nie ma jednego, a jak mam kiepski dzień to wszystkie są "największe".
33. Twoje relacje z rodzicami - nie wiem. Zależy od dnia. Na obecną chwilę nie mogę na nich patrzeć. Wkurzają mnie jak jasna cholera swoim zachowaniem.
34. Coś co powinnaś powiedzieć dawno temu - tutaj idealnie pasuje "TS, kocham cię". Powinnam to powiedzieć, gdy jeszcze wiedziałam, że tak czuje.
35. Co napisałaś w ostatnim smsie? - o Boże.. "Trzymaj pośladki zwarte :D". Nie pytajcie o co chodzi.
36. Jakie słowa najbardziej Cię smucą? - "Nie potrzebuje cię". Są gorsze, wiem, ale po tych ryczę czy chcę, czy nie.
37. Najbardziej nienawidzę w szkole - cholernych grup i tych co dupy nauczycielskie obśliniają.


Powstało w wyniku nudy. Zachęcam do pisania. Trochę pozwala przemyśleć swoją obecną sytuacją. Tylko gdzieś mi się 29 zapodziało Oo'
  • awatar mięta: 14!!!:D <3 i 26 , coś pijesz do mnie tutaj z tym zdaniem:D:D
  • awatar Mortimer: Dziesiątka mnie zabiła xD To jest właśnie największy problem z bad boys - zakochasz się, to albo złamie ci serce, albo się dla ciebie zmieni, tylko że wtedy to już nie ten chłopak, w którym się zakochałaś... Ciekawam strasznie jubileuszowej notki :)
  • awatar Mgiełka ♥: gdzie się podziewasz?? :P
Pokaż wszystkie (4) ›
 

lemon-tree
 
Dzisiaj w rozmowie z TS doszłam do cholernego wniosku. Przebywanie z moim małym braciszkiem i opieka nad nim rozwinęło mój instynkt macierzyński. I nie chodzi mi tu o chęć posiadania dzieci czy coś w tym stylu. Właściwie mnie od tego odsunęło. Kiedyś chciałam mieć pierwszego bobasa w wieku 24 lat. Teraz przeniosłam to na 28.

Wracając.. Ten instynkt polega na tym, że mam taką nieodpartą potrzebę opiekowania się innymi. Pieluchy, obiadki, kaszki - nie, nie. Nie w tym sensie. Bardziej działa to tak, że jeśli widze kogoś zranionego uczuciowo, kogoś kto nie może sobie poradzić psychicznie, to całe jego nieszczęście udziela mi się i przejmuje się owego ktosia sytuacją jakbym w jakimkolwiek stopniu była z nią związana.

To nie jest dobre. To jest złe. Nie mam na tyle silnej psychiki, żeby znosić własne i czyjeś problemy.

Muszę zacząć nad tym pracować.
  • awatar mięta: pierwszy bobas w wieku 24 lat?:P to jest jeszcze czas na melanz a nie dzieci!:D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lemon-tree
 
Nie wyprawiałam osiemnastki. Fundusze i wogóle jakoś za dużo latania. Jestem z tego faktu niezmiernie zadowolona. Po wszystkich osiemnastkach, które przetrwałam stwierdzam, iż organiozwanie takich potańcówek nie przynosi nic poza stratami. No, ale mniejsza o to.

Sama impreza najgorsza nie była. Ja się świetnie bawiłam, reszta mniej. Oczywiście pod koniec wszyscy płakali, bo wspominali dawne miłostki, złamane serducha i takie tam. A ja - jako zboczona wersja Matki Teresy - nie umiałam nie usiąść przy nich, posłuchać i olać całość sikiem prostym. Posłużyłam jako ręcznik, który wchłania każdą łezkę. Dzisiaj dostałam już siedem esemesów z treścią "Dziekuje za to, że jesteś", "Co ja bym bez ciebie zrobił" i tak dalej.

Poza tym wypadałoby nazwać się dobrą aktorką. Zanim wyszłam z domu, popłakałam się jak taki sierocy jednorożec bez kija na czole. Dlaczego? Nie wiem. Przypuszczam, że puściły mi nerwy. Za dużo ostatnio spraw mam na głowie. I już nie chodzi o te wielkie miłości moje i innych. Chodzi bardziej o szukanie tej pieprzonej roboty, opiekowanie się młodym i jeszcze zapieprzanie w domu, bo "po czym ty możesz być zmęczona". Teraz stan psychiczny i fizyczny dziadka pogarsza się z dnia na dzień. Jeszcze ojciec wyżywa się na wszystkich za błędy jakie dziadek popełnia. Na przykład ostatnio zapomniał o jajecznicy i spaliła się. Oczywiście patelka zajebana, a tym, który ją znalazł w czarnym stanie był właśnie kochany ojczulek. Posprzątał, wszedł na górę i zaczął litanie jaka to jaką to ja jestem złą kobietą, że on musi pracować i jeszcze domem się zajmować (WTF?!), a ja sobie siedze niczym księżniczka i marudze, bo za wolno wachlarzem machają. Nie skomentuje tego, bo zwyczajnie szkoda słów. Tak więc z taką zmasakrowaną psychiką pojawiłam się na imprezie, uśmiechnęłam się i mój kunszt aktorski zadecydował o tym, że nie zostałam nawet spytana "Co tam? Wszystko OK?". Przecież z takim soczystym uśmiechem na mordzie nie można mieć problemów.

Z Bogiem, parafianie.
  • awatar mięta: nie umiem Cie pocieszyc inaczej, niz powiedziec, ze kazdy ma problem zazwyczaj i kazdy tak sobie gra w towarzystwie..
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lemon-tree
 
Nie mam za cholerę ochoty iść tam. Nie chce mi się bezpodstawnie. Po prostu wstałam i doszłam do wniosku, że mam dzisiaj nieziemską ochotę poleżeć do góry dupskiem i być tak sobie wypięta na caluśki świat. Nie mam wogóle chęci się szykować. Najchętniej powędrowałabym w moim ukochanym kurzym dresiku, który to przetrwał tyle co niejeden batalionista. Obiecałam, muszę iść. Poza tym posiadam prezent, a głupio go dostarczyć i zwinąć się zanim ktokolwiek wyczai moją obecność. Kiepski ze mnie ninja, więc długo by nie trzeba czekać na powitanie przez solenizantkę i organizatorów imprezy, czyli jej rodziców.

Chyba nawet wiem czym ta moja niechęć do świata jest spowodowana. Patrze za okno raz - słońce produkuje zbyt dużo ciepła. Patrze drugi - leje się strumieniami deszczówka. Co zrobić. Przypadło mi mieszkać w strefie klimatu umiarkowanego i się męczę.

Prawdopodbnie dziadek ma miażdżycę. Widać to po jego zachowaniach. Coraz częściej zapomina o podstawowych czynnościach jak na przykład przebranie się w piżamę do spania. Ostatnio na przykład chciał zmywać. Chwycił brudny talerz, postał bez ruchu i zaczął go wycierać. Zwyaczjnie zapomniał o umyciu go. Dlatego stałam się dla niego milsza. Szkoda mi go. Wiem, że za x lat mogę być taką samą resztką człowieka. Boimy się nawet, że ktoś wykorzystuje jego stan i bierze od niego pieniądze. Pożycza, ale dziadek o tym zapomina i gotówka ma nowego właściciela. Ludzie to świnie.
  • awatar mięta: nie mam słów na takich ludzi ktorzy wykorzystuja chorobe 2 czlowieka
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lemon-tree
 
Jutro imprezka. Zapowiada się drętwo. Jednak żyje nadzieją, że będzie fajnie.. dość. Wiecie co mnie rozpierdala? Dziewczyny, które szykują swoją kreację dzień przed uroczystością. Co jak co, ale my - baby - mamy tendencję do wymyślania. Zawsze coś nam nie pasuje, czegoś nie możemy założyć lub zwyczajnie w świecie, najpopularniejszy tekst NIE MAM CO ZAŁOŻYĆ. Tak, tak kochane. Zaprzeczajcie, ale i tak wychodzi, że mam rację. Sama wiem po sobie. Z reguły, gdy wiem o jakiejś poważniejszej imprezie (bo nie mówie tu o domówcę czy plenerowej popijawie) zaczynam wymyślać swój outfit i ewentualnie kompletować niezbędne elementy ubioru. Dzisiaj już dwie koleżanki ratowałam wymyślaniem im kreacji. Nie było szału, bo żadna z nich nie była przygotowana na takową okazję. Szkoda gadać. Potem mówią, że ja się ODPIERDOLE. Nie, nie. Po prostu mój strój jest przemyślany. Amen.

Lubie się kłócić. Wiem, że nie powinnam tego przyznawać i starać się wyrzec tej niefajnej przyjemności czerpanej z kłótni, ale nie daje rady. Zwyczajnie lubie głupio ludziom odpowiadać, zaczepiać, a później śmiać się z tego, że oni są wkurwieni, a ja uhahana. Amen x2.
 

lemon-tree
 
Wspominałam, że przyszłą osiemnastolatkę widziłam na oczy dwa razy? Wspominałam? Jeśli nie to informuje o tym linijkę wyżej. Na pewno nie zgadnie kto został przydzielony do kupienia wspomnianej Pani prezentu ! No, kto? Hm? Oczywiście, że ja. Rozmowa z TS:
HH - Macie już dla niej prezent?
TS - Nie, ale coś jej się kupi
HH - No co planujecie? Może pomogę :)
TS - Prawdopodbnie wódkę i bombonierę :)
HH - >.<' faceci.. Chciałbyś coś takiego dostać?
TS - To zależy :P
HH - Od wódki?!
TS - A gdzie tam.. Od bomboniery ^^
Obstawiam, że domyślacie się kto by wpieprzył czekoladę i obalił połówkę. Mniejsza.. W każdym bądź razie zdecydowałam się kupić coś solenizantce. Mam fajny pomysł, tylko nie wiem czy sklepy pozwolą mi go zrealizować. Amen.
  • awatar denaturat: za to ciasta piekę zajebiste, patrz wpis pierwszy ;D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lemon-tree
 
Czy ja chciałam kupować jakieś uszczęśliwiające tabletki? Haha. Dobre. Wystaczyło, że tata przeszedł, położył 50zł na stole i rzucił magiczne zaklęcie "Kup coś sobie". A gdy zawitałam w sklepie, w którym były świetne buty w świetnej cenie to nie dreptałam do domu, ale leciałam nad ziemią z moim ukochanym SOAD w uszach. Tak kochane, co jak co, ale zakupy mają w sobie to coś :).

A na osiemnastkę idę. Na TS nie jestem zła. Może trochę, bo zwlekał, ale wytłumaczył mi, że chciał mi o imprezie powiedzieć dopiero dzień przed. Otóż, miałam być osobą towarzyszącą TS. Jednak pewien członek naszej "ekipy" również chciał mnie zaprosić. Tylko wspomniany pan się WSTYDZIŁ. Dlaczego? No kurwa nie wiem. Przecież nie jestem już tak zajebiście piękna, żeby mój blask go onieśmielał. Mam przesadnie przeciętną mordę, cholera jasna! No, więc on czekał na jakiś odważny krok wspomnianego. Chciał mu dać szansę aż do ostatniej chwili. I wyobraźcie sobie moje wkurwienie, jakbym dowiedziałą się o całości w piątek. Wojna nuklearna to byłby przy tym pikuś (Pan Pikuś). Faceci.. Jeszcze podkreślił, że jest KOLEŻEŃSKI >.<'
  • awatar sztylson: oj nowe buty potrafią przegonić każdą depresję daaaaleko^^
  • awatar Mortimer: SOAD! I Ty się dziwisz, że aura Twej zajebistości onieśmiela samców ;) Aerials - czyli jak słuchawki mogą doprowadzić do orgazmu xD Po sesji dla Cosmo przestałam oglądać teledyski Maroon 5 - nadaremno. Nie wiem, kto robił te zdjęcia, ale pójdzie do piekła za umacnianie mojej słabości do bad boys xD
  • awatar mięta: dziwne, bo to samcy i TS nawet mu ustapil:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

lemon-tree
 
Setna notka zbliża sie wielkimi krokami. To jakiś powód do ucztowania czy sobie darować?

Wczorajszy dzień był specyficzny. Zjadłam jeden posiłek jako trzy dania. O co dokładniej chodzi? Wstałam coś po 13 - skutki chodzenia spać o 7 rano - nie z własnej woli. Obudzono mnie na obiad. Z racji, że dopiero wstałam stanowił on dla mnie śniadanie. Nie zdążyłam porządnie się nim rozkoszować (kurczak maminej roboty <3), a już zmuszono mnie do pakowania się - jedziemy na zakupy (spożywcze, jak to w niedziele). Po powrocie podgrzałam wspomniane miesiwo i zaczęłam je konsumować dalej. Wtedy wleciał TS i poszliśmy na piwo - kurczak w połowie zjedzony czekał na mnie aż do wieczora, kiedy to skończyłam go jako kolacje. Wakacje..

Szukania pracy ciąg dalszy. Co jakiś czas pojawiam się przy taśmie produkcyjnej, żeby dorobić, ale z reguły tyram jak wół dla marnego grosza. Mniejsza. W każdym bądź razie staram się znaleźć coś konkretniejszego. Dzwonie, odwiedzam szefostwo, wysyłam CVki, a jedyne co dostaje w zamian to zajebiste zero na koncie.

Tak jak dni ma stosunkowo spokojne, tak nocki stanowią mękę. Kłade się i zaczynam myśleć. Tak mi zlatują jakieś dwie godziny, po których to trace chęci na spanie. Wówczas odpalam mojego PCta i z braku laku sięgam po durne gry, które to zajebiście wciągają. Staje się jakimś.. nerdem O_o.

Zdecydowałam sobie kupić jakiś środek wspomagający radosność. Why? Mam wrażenie, że z dnia na dzień coraz bliżej mi do jakiegoś załamania psychicznego. Koleżanka mówiła, że czasami pomoga wypłakanie się. U mnie to nie działa. Mam ochotę pochlipać, ulać trochę wody z tej czary wkurwienia na świat, ale jak dochodzi co do czego to nie mogę. Jedyną sposobnością jest puszczenie programów Animal Planet typu "Policja dla zwierząt w Houston". Dziwne..
  • awatar mięta: a masz sie czym przejmowac ze to robisz?:D
  • awatar Mortimer: Ueee, zjadło mój komentarz :( W każdym razie wspomaganie nastroju najlepiej zacząć od czekolady. Może to jakaś chwilowa chandra, byle do jakiegoś przesilenia, a potem już tylko lepiej? Ps. Na terapię adrenaliną zapraszam do mojej elki ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

lemon-tree
 
Ale jestem zła! O jejku, jejku. Potem nie miej kobieto zmarszczek. Sprawa wygląda tak - w sobote jest osiemnastka jednej z moich znajomych. Nie znamy się za dobrze, ale jakoś mnie pokochała i kazała mi przyjść. Nie zaprosiła mnie bezpośrednio, ale powiedziała TS, żeby przekazał wieści. O imprezie dowiedziałam się od innej koleżanki, która pytaniem "To jak idziesz?" rozpoczęła pełną znaków zapytania rozmowę. Nie chciałam, żeby była ona związana jakoś z TSowym zapomialstwem, więc nie siałam fermentu. Czemu mi nic nie powiedział?! O zabawie wie już jakiś tydzień. Rozumiem, praca. Rozumiem, rodzinne uroczystości (jakiś chrzest mu wypadł). No, ale sory - napisanie smsa nie zajmuje dużo czasu. Nie proszę się o gońca z kwiatami w drzwiach. Oj, wkurwił mnie. Daje mu czas do wtorku.. środy. Jeśli się nie odezwie chociażby jednym słowem, będziemy musieli poważnie porozmawiać. Ale nie jestem taka urocza i nie napisze mu wiadomości. Nie, nie. Pojawie się na imprezie i serdecznie przywitam go w drzwiach. Tak, kurwa. Mściwa ze mnie bestia. Chyba, że napisze.. Na co bardzo liczę, bo kolejna kłótnia to nie na moje nerwy.

Apropo tej osiemnastki - nie mam pojęcia co ewentualnie zaloże. Pojęcie "impreza na luzie" jest przeze mnie przeklęte. Dlaczego? Zawsze, gdy zrozumiem je dokładnie i wskoczę w parę jeansów oraz jakąś fajną górę, okazuje się, że 90% uczestników jest w sukienkach, które bezsprzecznie nie można uznać za LUŹNE. Zaś, gdy dodam do całego outfitu nutkę elegancji, to wyglądam jak panna młoda w chlewie przepychając się przez gromadę ludzi w trampkach, jeansach i starych t-shirtach. Co na to zaradzić? Jeszcze nie wymyśliłam. Prawdopodobnie znalezienie rozwiązania zajmie mi kilka nieprzespanych nocek. Cholera...
  • awatar denaturat: oj nie, stanowczo nie należę do typu "nektarynka na śniadanie" :D
  • awatar mięta: zaloz jakas kiecke ale nie weselna :) ja zawsze tak robie
Pokaż wszystkie (2) ›
 

lemon-tree
 
Okej, nich mi ktoś wytłumaczy - mówi się o dziewczynach, że wyobrażają sobie NIE WIADOMO CO i wyolbrzymiają rzeczy nieistotne, ale co z facetami? Przecież oni nazywają nas szmatami, bo raz czy dwa spotkałyśmy się z kolegą, to oni zakochują się na zabój, a później każdy gest określają jako ten wabiący. Dzisiaj rano zakupy. Oczywiście, nic nie kupiłam, bo mam okres i wrażenie, że we wszystkim wyglądam jak wieloryb. Spotkałam w trakcie bieganiny po sklepach Robin Hooda. Nie widziałam go kooopę czasu, więc na jego widok uśmiechnęłam się, podeszłam i przywitałam buziakiem w policzek - jak to zawsze robie ! Potem było bla, bla, bla i jakieś "Musimy się spotkać", a po wejściu do domu eska "Tęskniłem :**". WTF?! Aż mnie serce boli, że tak go ignoruje. Bo wiem, że cokolwiek bym nie napisała zostałoby zrozumiane zupełnie inaczej. Zrobiłabym kurewskiego buziaczka i pewnie już bym miała go pod furtką z bukietem kwiatów. To nie był żart - jego poprzednia wielka miłość miała te same problemy co ja i właśnie stał przy jej drzwiach z bukietem kwiatów (jakiś polnych xP) i zaprosił ją na pizze, a po dwóch takich spotkaniach padło pytanie "Będziemy razem?". Dlatego walcze dzielnie, ale wole na odległość.
  • awatar mięta: nienawidze gdy sie ktos tak szybko , zakochuje'
Pokaż wszystkie (1) ›