Czy ja chciałam kupować jakieś uszczęśliwiające tabletki? Haha. Dobre. Wystaczyło, że tata przeszedł, położył 50zł na stole i rzucił magiczne zaklęcie "Kup coś sobie". A gdy zawitałam w sklepie, w którym były świetne buty w świetnej cenie to nie dreptałam do domu, ale leciałam nad ziemią z moim ukochanym SOAD w uszach. Tak kochane, co jak co, ale zakupy mają w sobie to coś

.
A na osiemnastkę idę. Na TS nie jestem zła. Może trochę, bo zwlekał, ale wytłumaczył mi, że chciał mi o imprezie powiedzieć dopiero dzień przed. Otóż, miałam być osobą towarzyszącą TS. Jednak pewien członek naszej "ekipy" również chciał mnie zaprosić. Tylko wspomniany pan się WSTYDZIŁ. Dlaczego? No kurwa nie wiem. Przecież nie jestem już tak zajebiście piękna, żeby mój blask go onieśmielał. Mam przesadnie przeciętną mordę, cholera jasna! No, więc on czekał na jakiś odważny krok wspomnianego. Chciał mu dać szansę aż do ostatniej chwili. I wyobraźcie sobie moje wkurwienie, jakbym dowiedziałą się o całości w piątek. Wojna nuklearna to byłby przy tym pikuś (Pan Pikuś). Faceci.. Jeszcze podkreślił, że jest KOLEŻEŃSKI >.<'
Inne wpisy tego użytkownika
Nie możesz dodać komentarza.