lemon-tree
 
Jutro imprezka. Zapowiada się drętwo. Jednak żyje nadzieją, że będzie fajnie.. dość. Wiecie co mnie rozpierdala? Dziewczyny, które szykują swoją kreację dzień przed uroczystością. Co jak co, ale my - baby - mamy tendencję do wymyślania. Zawsze coś nam nie pasuje, czegoś nie możemy założyć lub zwyczajnie w świecie, najpopularniejszy tekst NIE MAM CO ZAŁOŻYĆ. Tak, tak kochane. Zaprzeczajcie, ale i tak wychodzi, że mam rację. Sama wiem po sobie. Z reguły, gdy wiem o jakiejś poważniejszej imprezie (bo nie mówie tu o domówcę czy plenerowej popijawie) zaczynam wymyślać swój outfit i ewentualnie kompletować niezbędne elementy ubioru. Dzisiaj już dwie koleżanki ratowałam wymyślaniem im kreacji. Nie było szału, bo żadna z nich nie była przygotowana na takową okazję. Szkoda gadać. Potem mówią, że ja się ODPIERDOLE. Nie, nie. Po prostu mój strój jest przemyślany. Amen.

Lubie się kłócić. Wiem, że nie powinnam tego przyznawać i starać się wyrzec tej niefajnej przyjemności czerpanej z kłótni, ale nie daje rady. Zwyczajnie lubie głupio ludziom odpowiadać, zaczepiać, a później śmiać się z tego, że oni są wkurwieni, a ja uhahana. Amen x2.

Nie możesz dodać komentarza.