Dzisiaj w rozmowie z TS doszłam do cholernego wniosku. Przebywanie z moim małym braciszkiem i opieka nad nim rozwinęło mój instynkt macierzyński. I nie chodzi mi tu o chęć posiadania dzieci czy coś w tym stylu. Właściwie mnie od tego odsunęło. Kiedyś chciałam mieć pierwszego bobasa w wieku 24 lat. Teraz przeniosłam to na 28.
Wracając.. Ten instynkt polega na tym, że mam taką nieodpartą potrzebę opiekowania się innymi. Pieluchy, obiadki, kaszki - nie, nie. Nie w tym sensie. Bardziej działa to tak, że jeśli widze kogoś zranionego uczuciowo, kogoś kto nie może sobie poradzić psychicznie, to całe jego nieszczęście udziela mi się i przejmuje się owego ktosia sytuacją jakbym w jakimkolwiek stopniu była z nią związana.
To nie jest dobre. To jest złe. Nie mam na tyle silnej psychiki, żeby znosić własne i czyjeś problemy.
Muszę zacząć nad tym pracować.
Inne wpisy tego użytkownika
Nie możesz dodać komentarza.